Merlot i syrah w Montalcino
Dodano: 02.01.2012 00:00
W Toskanii i na całym świecie zawrzało! Powód: rosso di montalcino.
Najwięksi z regionu (Franco Biondi Santi, Emilia Nardi) zadecydowali, że można dodawać do rosso inne – w domyśle – międzynarodowe odmiany! – Gdy trzy lata temu zaczynałem robić rosso, mówiono, że dodawanie do niego czegokolwiek to była deklasacja – opowiada Biondi Santi. – Teraz uważam, że dodanie odrobiny innych odmian do sangiovese pozwoli rosso uzyskać lepszą równowagę – argumentuje.
Wtóruje mu Nardi. – Ważniejsze jest dobre wino czy tradycja? Sangiovese to trudny szczep, a rosso i tak traktuje się jak ubogiego krewnego brunello. Wielu producentom pomoże złagodzenie przepisów, bo rynek wymaga, by wino było „prostą ideą” – zapewnia.
Nie wszystkim jednak pomysł się podoba. Francesco Marone Cinzano uważa, że rosso jest tak ważne jak brunello. – Sangiovese to odmiana zagrożona i łagodniejsze przepisy podważą wyjątkowość rosso – kontrargumentuje.
Tak czy inaczej decyzja o możliwości dodawania do rosso di montalcino innych niż sangiovese odmian zapadła na początku września 2011 roku. Wszyscy są przekonani, że to początek głębszych zmian w apelacji.
Marta Śmietana

